MENU
OPOWIADANIA - LISTY
WIERSZE
HOME
Podróż na koniec świata
Przy pięknej słonecznej pogodzie, pomykamy naszym autem na północ,
przed nami dwieście kilometrów jazdy, cel niewiadomy, nieznany, wyobraźnia szaleje.
Mamy kilka dokumentów z sagi rodzinnej sprzed dwustu, czterystu a nawet
pięciuset osiemdziesięciu laty, a wszystkie dotyczą jednej i tej samej miejscowości.
KOMORY malutka, niewielka kropeczka na mapie, miejsce gdzie kończy się asfalt,
miejsce gdzie kończy się świat, miejsce gdzie wyrosła swymi korzeniami nasza rodzina.
Mijamy przepiękne, kipiące zielenią tereny ziemi liwskiej, a w głowie majaczą nam
mniej więcej takie teksty . . . .

Przed Korytnickim Urzędnikiem Stanu Cywilnego, Gminy Korytnica, powiatu Węgrowskiego w Obwodzie Siedleckim,
dnia 13 kwietnia 1821 roku stawił się Franciszek Komorowski Zima, Szlachcic, dziedzic częściowy lat trzydzieści mający,
osiadły w Komorach pod numerem siedemnastym i przedstawił nam dziecię płci męskiej zrodzone dnia wczorajszego
i miesiąca jako wyżej o godzinie jedenastej za pięć przed północkiem. Oświadczając, że ów społodzon został z jego
i Józefaty z Pękulów Żelazowskiej małżonki lat dwadzieścia pięć liczącej, a życzeniem ich jest dać mu imię Wojciech.

W tym miejscu warto dodać, że w roku 1843, ów wymieniony powyżej Wojciech bierze ślub z Teklą Agatą Jaczewską,
której brat rodzony Franciszek został biskupem diecezjalnym lubelskim i rektorem Seminarium Duchownego.
Bratanek Kazimierz był słynnym lekarzem, którego imieniem ulice w Lublinie nazywają.

Nie były to jedyne urodziny pod adresem Komory siedemnaście!
Tam także urodzili się dziadek noworodka Andrzej, ojciec Franciszek,
a ostatnią z naszej linii była Tekla-Kamila, moja prababka urodzona dnia 20 września 1870 roku.
W roku 1879 familia przenosi się do Niedziałki pod Mińskiem Mazowieckim,
ale w Komorach pozostają inni Komorowscy bracia ojca, dziadka, kuzyni.

Skąd wiemy, że było ich więcej, otóż w sporządzonej w roku 1790 Lustracji podymnego ziemi liwskiej,
w Komorach mamy już trzynastu Komorowskich, co mają Dymy 10 korcy niewysiewające,
a także jednego co miał dym 10 korcy wysiewający oraz karczmę.

194 lata minęło - trochę dużo, czy taki adres jeszcze istnieje,
czy trafimy, co zastaniemy, jak nas przyjmą?

Anioł Śmierci na cmentarzu w Korytnicy Kraina zupełnie inna od Lubelszczyzny w której przyszło nam żyć.
Lubelskie całe pocięte gęstą szachownicą pól, gdzie nie spojrzeć wszędzie domy i miedze. Tutaj bezkresne łąki, pola po sam horyzont, przepięknie wijąca się rzeka Liw i coś, co nas oczarowało - totalne bezludzie. Nigdzie nie widać, ani jednego człowieka!!! Czy zawsze tak było i jest, czy to przypadek? Jakiś zwierz biegnie sobie drogą, podjeżdżamy bliżej – lis, ale taki mniej rudy, za to bardziej brązowy. Nie boi się samochodu, nie ucieka, wymijamy się, on biegnie w kierunku Warszawy, my przeciwnie w dzikie pola.


Historia zaczyna się jeszcze 400 lat wcześniej,
kiedy to książęcy skryba tak to zanotował:
Celem wzmożenia obronności przed Zakonem Krzyżowym, ja niżej podpisany Bolesław IV książę mazowiecki roku pańskiego 1435 nadaję Pawłowi Komorowi z Komorów dziesięć włók ziemi, obok ziemi Pawła Kęsy z Kownat Kęsy, w zamian zobowiązuję go do budowania obronności i fortyfikacyj oraz stawania na każde wezwanie z wojami w liczbie ilości dymów odpowiadającej.


Dojeżdżamy do Korytnicy, to już parafia naszego celu podróży, jest kościół gdzie chrzczono kolejnych pradziadów, na przeciw kościoła stara i zacna plebania, gdzie sporządzano akty urodzenia naszych przodków, jest szkoła i karczma. Korytnica to duża miejscowość, na krzyżówce drogi rozchodzą się we wszystkie strony świata. Zaglądamy na cmentarz, jest trochę starych grobów, także Komorowskich, ale nie nasi, groby mają mniej niż 100-150 lat, dalecy krewni naszych prapradziadów.


Po zawarciu pokoju z Zakonem Krzyżackim w Brześciu nad Bugiem nastały czasy pokoju, rycerze mogli zająć się uprawą przyznanej im przez księcia ziemi.

Wówczas to:
Konrad III Rudy książę mazowiecki w roku pańskim 1476 zadecydował:
niniejszym wyzwalam od służebności stawiania i naprawiania zamków i warowni
Jana, Wojciecha, Pawła Komorów z Komor. . . .
. . . . a następnie rok później (1477) po przemierzeniu naddatków
1 włókę i 3 morgi ziemi sprzedaję Janowi Komorowi z Komor.


Mijamy Korytnicę jedziemy dalej - na koniec świata, jest drogowskaz,
jeszcze tylko dwa i pół kilometra. Ostatnie rozwidlenie dróg z kapliczką po prawej,
nieco dalej krzyż na małym pagórku i już widać pierwsze zabudowania.
Wspomnieniami powracają jeszcze inne dokumenty:

Anno Domini 1539, Ja niżej podpisany Zygmunt I Stary z Bożej łaski król Polski,
ziemi krakowskiej, sandomierskiej, łęczyckiej, sieradzkiej, Kujaw, wielki książę Litwy,
pan i dziedzic Rusi, Prus, Chełmna, Elbląga i Pomorza, książę mazowiecki
......na prośbę Marcina z Komorów osiadłego w Komorach,
potwierdzam kupno od księcia Konrada III mazowieckiego ziemi w ilości: 1 włóka i 3 morgi.


Po co Marcinowi potwierdzenie zakupu ziemi, pozostanie zagadką?
Dzięki pomocy przemiłej pani Bogumiły zagadka została rozwiązana.
Po bezpotomnej śmierci ostatnich książąt mazowieckich, synów księcia Konrada Rudego:
Stanisława w 1524r. i Janusza III w 1526r., Mazowsze w 1529roku zostało inkorportowane do Korony.
Dlatego w 1539r. Marcin syn zmarłego Jana i Andrzej syn Jakuba z Komor Olchówki wystapili do króla
o potwierdzenie kupna ziemi w 1477 przez ich przodków od księcia mazowieckiego.
W 1539 roku nie było już Księstwa Mazowieckiego, był inny władca.

Jedziemy powoli rozglądając się na boki. Miejscowość malutka, stojąc przy
pierwszym domu widać już ostatni, może 15 domów położonych po obu stronach drogi.
Dużo domów starych, tak na oko mają ponad 150 lat, kilka opuszczonych.
Nie ma tutaj kościoła, cmentarza, szkoły, gospody i sklepu też nie ma.
Asfalt nagle się kończy i dalej pola, zawracamy, podjeżdżamy pod numer . . .17

Wychodzi starsza kobieta o włosach białych jak śnieg, przedstawiam się, pytam,
czy tutaj w Komorach mieszkają jeszcze jacyś Komorowscy?
Pani śmiejąc się odpowiada: panie, tutaj mieszkają prawie sami Komorowscy,
ja jestem Marianna Komorowska, a pan kogo szuka? Szukam adresu, a nie kogoś konkretnego,
tu pod 17 urodził się 194 lata temu mój pradziad Wojciech Komorowski,
a 145 lat temu moja prababka Kamila-Tekla Komorowska. O Kamili nie słyszałam,
ale Wojciech Komorowski mieszkał w tamtym brązowym domu, umarł dwa lata temu.
Nie o tego Wojciecha mi chodzi, próbuje pani wytłumaczyć.
Z tyłu słychać klakson, busem sklep na kółkach dojechał, sąsiadka idzie chleba kupić,
wracając zatrzymuje się przy nas z ciekawości, … tak, tak... Wojciech mieszkał
w tamtym brązowym domu, umarł dwa lata temu, powtarza. Nad głowami cudny bociani klekot,
na zaloty już za późno, widocznie boćki obcych tak witają.

Sto dwadzieścia trzy lata pod zaborami, dwa powstania narodowe,
dwie światowe wojny, zmiany granic i ustroju
a Komorowscy od 1435 roku, przez pięćset osiemdziesiąt lat tam mieszkają,
tak jak gdyby nic się nie stało, w tym samym miejscu, pod tym "samym dachem",
z tymi samymi bocianami, lisem, ciszą, zielenią pól i łąk dookoła.

Wydawałoby się koniec historii. Pojechaliśmy, sprawdzili, ładna wycieczka i tyle.
Tak byłoby gdyby nie to, że dzisiaj zadzwnił telefon.
W słuchawce usłyszałem:
dzień dobry tu Marianna Komorowska z Komor,
..............Komor numer siedemnaście!!!



Listy Pelagii

Jurki dnia 14,11,88
Droga Ewo.
Serdecznie dziękuje za tak piękny upominek z kturego jestem bardzo zadowolona
to pamiontka dla wnuków i prawnuków, niewiem jakimi słowami mam Ci dziękować, chiba tymi słowami.
Serdeczne Bóg zapłać, Niech Bóg was Wszystkich obdaży zdrowiem wszelką ponyślnością, jeszcze raz Bóg zapłać.
Ewuniu czym ja Ci sie wynagrodze za ten upominek.
Pszeciesz Ty niemusiałaś sie rewanżować jakim kolwiek upominkiem za tą ksiąszkie
bo to była po Twojej rodzinie. Ta ksiąszka niesłużyła w kaplicy za żaden użytek,
leżała w szufladzie w małym stoliczku. Nikogo nieinteresowałata ta ksiąszka.
A ja jak obiełam kolęcie swego użęndowania w kaplicy to zainteresowałam się
co jest w szufladach w małym stoliczku, pszegląndałam te ksiąszki wszystkie
kture tam sa i miedzy innemi zobaczyłam tą ksiaszkię zainteresowała mnie ta data
tej ksiaszki no i podpisy na tej książce.
Brałam z myślą tą że jak spotkam kogoś z waszej rodziny to oddam tą ksiąszkę.
Dobże Bóg zżądził żeś umnie była to ją Ci oddałam z czego się bardzo cieszę,
bo tylko to Ci pozostało z całego Twego majontku po Oknińskich i nazwisko ktureś miała Oknińska.
Ewuniu serce płacze po wszystkim ale cuż my możemy poradzić botaka wola Boga
tszeba pszeżyć w życiu wszystko złe i dobre ale więcej jest zła jak dobra,
życie usłane jest cierniami nie rużami takie jest życie.
Ewuniu ja też szłam popszez swoje życie po cierniach od dziecka,
niepamietam w swoim życiu naprawdę takich chwil radości, tylko niedawałam się przełamać
do ostatniego schyłku czyli upatku, tszeba woła skury żeby opisać moje życie.
Ewuniu może kiedyś spotkamy się to Ci opowiem wszystko.
A teraz z kolei jak mi troche lepiej to zdrowia niemam ale co Bóg da dalej to będzie
tylko ufam w Boga i dlatego Naświetszej w ich mocy wszystko.
Ewuniu jak się strasznie ciesze żeś była umnie i jeszcze raz prosze pszyjecie całą swoją rodzinką.
Byłam u Edka to znaczy u mojego brata i mówiłam żeście u mnie byli to Kamila asz se zapłakała
że chciałaby się z Tobą zobaczyć.
Mówiła że Stefa jej siostra była na starym cmętarzu i widziała że jakiś państwo robili zdjęcie z pomnika Wismonta
i ciebie niepoznała też mocno żałowała że Ciebie niezpoznała, ale ja skożystałam
natym bo jak by Cię poznała toby was zabrała do siebie a domnie byście nieprzyjechali.
No chiba skończe te bazgranie pszepraszam że tak dużo pisałam będziesz się nudziła przy czytaniu
ale pisał by w nieskoniczoność bo jest oczym pisać jeszcze.
Ewuniu jeszcze ras serdeczne Bóg zapłać za upominek za dedekacie w ksiąszce
i za to serduszko oznacza to że jesteś sercem w Jurkach i pszynas a to ważne.
Ewuniu niemam Ci co dać posyłam dwa obrazki jeden dla Ciebie drugi dla wnusi
Pozdrawiam was serdecznie zawsze was kochająca Pela O.
Załączam pozdrowienia od całej rodzinki.
Jeżeli można o cos prosić to prosze o odpis listu.

Jurki bez daty.
Ewuniu
Ja Ciebie bardzo przepraszam że wysyłam Tobie jako zarówno całej rodzince skromny upomninek
może żle sobie omnie pomyślicie że was może poniżam, ża daje dary Kurunioskie ,
o nie tak dyktuje moje serce.
Ewuniu ja się ciesze żeśmy się zkątaktowali ssobą że mam pszyjaciół w swoim samotnym i pszykrym życiu
co się w życiu niespodziewałam że się tak stanie.
Ewuniu mam taką okazie to pszesyłam pszes ręce, bopoczto to bym niemogła tego wysłać
a co mego życia to żyję pomaleniu to robie na drutach to se poleże to se pochodze po powietszu
i tak schodzi życie nas wszystkich.
Ewuniu niebęnde Cię zanudzać swoim błęndnym pisaniem bo gdybyś błęndy sprawdziła
to bym dostała dwuje za błęndy.
Serdecznie was pozdrawiam, mocno całuję
Pela O.
Jeszcze raz bardzo pszepraszam moze coś nie korekt.
Dowidzenia mocno całuję wnusię.

Jurki dnia 16,4,90r.
Kochana Ewuniu i rodzino Twoja.
W pierwszym żędzie serdecznie dziękuję za piękna karte i słowa na niej co mi przysłałaś Częstochowej
od Opiekunki naszej ktura nami niegardzi i opiekuje się nami.
Zarówno dziękuję za paczkę kturą otszymałam.
Ewuniu piszesz że żekomo małabym się obrazić za tą paczkę, więc odwrotnie
bardzo się ucieszyłam tą paczką zaóważyłam że ta paczka z całego serca,
te rodzynki, cytryny, wiurki, mydełko to mnievwzruszyło, bo gdybyś mogła to chiba byś serce wyjeła i wysłała.
Ewuniu Czy ja nato wszystko zasłużyła biedna śerota.
Ewuniu w tej chwili piszę tą kartkę to niemogę się wstrzyamć od łez.
Ja też tego ssamego charakteru jak i Ty i dlatego jest nam cięszko żyć.
Ale nic tylko zawsze tszymać się tej zasady.
(Kto na ciebie kamieniem ty na niego chlebem) to jest prawdziwe przysłowie,
a za to przysłowie Bóg będzie płacił.
Kochana nic w życiu nie mogłam dorobić czegoś lepszego jak wzrosłam na nogi i zdobyłam sił
to wiecznie kłopoty i bieda, chora mama dwuch chłopaków i jedne tylko ręce moje do pracy,
a było kawałek pola trzeba było robić i za konia i za człowieka a było ci jeszcze tak
że mama ci powiedziała, że ja nic nierobię u mojej mamy było tak był dobry tylko Edek
i tereska to były najlepsze dzieci, co nnajwiecej robiłyśmy to mamy to co mamy z tych dzisieci palców u rąk
Ania ma chociasz przyzwoite meble a ja i tego niemam, ale wcale sie tym nieprzejmuje
wystarczy mi to co mam i od tego pujde.
Ewuniu nieda się to tak opisać jak by się opowiedziało.
Ale co do dzieci to jak sie jeden budował to niedałamu żadnego majątku bo niemiałam
ale i pożyczkie brałam dałamu pare złotych todrugi wymawiał Jankowi to mamamu daje
a dlamnie niema nic, a ja mówie drugiemu Ty kożyszczasz z pola a Janek nie kożyczy
to było mało ważne a on młotszy po ozenku był umnie, wszystko było nietak u niego
nieda sie opisać a wszystko bo zamało by było Wolej skury zeby to wszystko opisać.
Ewuniu było źle u mnie mieszkać wyjechali do teściowej do Turowa.
Za jaki miesiąc On pszyjeżdża w nocy traktorem i mówi że on nibedzie tam
niech se ona żyje ze swoją mamą i swoją rodzinką a on bedzie zemno.
A ja mówie dobra ci była wpierw niech ci będzie dobra teraz, niechce słyszeć otakich żeczach
do rana pobąć pszenocuj i wytyk z ameryki na wygnanie.
Ewuniu za jakiś czas pszyjeżdżaja domnie oboje motorem mówią mi że mają kupno pola
wytłumaczli mi u kogo i gdzie ja znałam tych ludzi to miejsce i mówie cieszy mnie to bardzo
że chcecie kupić ale ja wam niepomoge bo niemam nic to oni mi mówią że oni nie pszyszli
po pomoc tylko jak mama nam doradzi, a ja mówię kupujcie jak macie za co.
wzieli pożyczkie na hipotekie kupili dwa hektary bez czterech arów to kosztowało
z rejęntem 14.000 tysięcy złotych do roku postawili domek dwa pokoje z kuchnią i maleńki przedpokój
na Boże Narodzenie wprowadzili się, teraz dobudował drugą połowe domu mają duzy domu tylko nieotynkowany
z wieszchu w środku już da się wytrzymać.
Ewuniu to też co mogłam dałaim pare groszy to przyjechał pożyczyć to nieoglądałam zwrotu i tak to szło.
Ewuniu nie moge powiedzieć nic złego na moje dzieci czy to syny czy synowe, bo są bardzo pracowici
jak pszczoły noców nie sypiają a robią to i mają. Janek ma z jej strony rodzine w Rosi
jeżdżą chandlują i się dorobili. Waldek z kolei założył pieczarki pracują cięszko ale
tesz maja pare złotych zawsze, pokupili se maluchy i jakoś se tam radzą.
Niech im Bóg dopomaga i Matka najświetsza o to proszę Matkę Najświetszą i Boga
żeby ich otaczał opieką i pomoco. daj im Boże jak najlepiej.
A co dlamnie dzieci, to niewiem jak określić są dobre, ale nieczułe jak do matki
czy dla matki. Takie jest moie zdanie wyobrażałam se wszystko inaczej może ja maruda i przekora niewiem.
Kończę Ewuniu to swoje mazgranie ale zaznaczam że ze szczerego serca to piszę do ciebie.
MOże kiedyś porozmawiamy o tym w cztery oczy.
Załaczam pozdrowienia i całunki dla Ciebie i twojej rodzinki.
Dziękuję wnusi za piękny rysunek i podziękowania.
Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wszystko zawsze kochająca was wszystkich samotna Pela.

Jurki dnia 21,11,91r.
Kochana najdroższa Ewuniu
Niewiem jak zacząć te kilka słów mego listu, łzy mi oczy zalewają pisać niemogę.
Ewuniu jestem przy Tobie w Tobie pszeżywam okropnie Twój ból jaki Cię spotkał.
Tak Ewuniu najdroszsza dobry człowiek całe życie ma kżyże, bo to jest takie przysłowie
kogo Pan Bóg kocha temu kżyże ssyła, kto cierpliwie znosi będzie zbawiony
ale zda się tylko to powiedzieć człowiek jest tylko człowiekiem
raz przyjmie to drugi raz niewie co powiedzieć issobo zrobić dożeka sobie na swuj los,
ja wiem sama po sobie niepszeniosłam tego co niedaj mi Boże Ty w tej chwili pszeżywasz
ale dożekam sobie pod innymi względem.
Ewuniu może coś nie tak napisze że Ci się niespodoba ale niewiem nie umie tego se pszetłumaczyć
i pszeżywam wraz z Tobą ten Twuj ból ktury ty masz.
Ewuniu widze siebie w tym położeniu co Ty.
Też jak se wspomne Ciebie co cieprisz to płacze razem z Tobą.
Mówiłam Marysi Mańczynowej o Twoim nieszczęściu bardzo ci wspułczuje.
Ewuniu ja w tej chwili co piszę tych kilk słów jestem też chora strasznie przeziębiona
jakaś duszność mnie złapała biore antybiotyki i wraz mi nieprzechodzi.
Jak mi Wojtek otym powiedział to niewiedziałam co mam mówic do niego.
Na tym kończę dziele Twuj smutek ze sobą jestem w Tobie i przy Tobie Ewuniu
Mocno cię całuję Pela.


Wszystkie fotografie prezentowane w tej witrynie są chronione Prawem Autorskim.
Kopiowanie i powielanie w jakiejkolwiek formie, wymaga pisemnej zgody autora.
All photos are copyrighted and you are not allowed to use them without my permission.