HOME
Wszystkie fotografie prezentowane w tej witrynie są chronione Prawem Autorskim.
Kopiowanie i powielanie w jakiejkolwiek formie, wymaga pisemnej zgody autora.
All photos are copyrighted and you are not allowed to use them without my permission.
BLOG FOTOGRAFICZNO OBYCZAJOWY CZ.II
cz.IV najnowsza cz.III cz.II cz.I Potrawy

"SUMA SUMARUM"

Duet Romantyczny rok 2014 podsumowanie:
- w roku 2014 mieliśmy 24 spektakle, co daje średnią równo 2 na miesiąc.
- Od początku istnienia Duetu liczba spektakli osiągnęła liczbę.... 170, dla ponad 12.000 widzów.
- pokazywaliśmy nasze diaporamy na 6 imprezach, w tym na 5 zagranicznych festiwalach najlepszych światowych dzieł sztuki audiowizualnej.
- wyprodukowaliśmy sześć nowych opowiadań w formie diaporam:
- o Stanisławie Bojarczuku, pisarzu który napisał ponad 1000 sonetów.
- o ciekawych postaciach z Piask.
- o Nałęczowie
- o Kapadocji widzianej z lotu ptaka
- o Terakotowej Armii
- o powstaniu Duetu Romantycznego
- aktualnie dysponujemy 40 opowiadaniami, których łączny czas wynosi ponad 4 godziny
- wysłaliśmy nasze diaporamy na 8 międzynarodowych konkursów audiowizualnych zdobywając w sumie około 40 różnych nagród i wyróżnień.

"KSIĄDZ"

Kiedyś z wizytą duszpasterską przychodzi ksiądz i mówi:
od razu widać, że ludzie po studiach, bo tyle książek.
Co pan czytał ostatnio pyta?
Ja na to Michaliny Wisłockiej "Sztuka kochania".!!!
Ksiądz to może teraz się pomodlimy.

(Na fot. to nie jest biblioteka, tylko prywatne mieszkanie).

Innym razem ksiądz stwierdza:
a ja pana ostatnio w kościele rzadko widuję.
Ja na to, a pan ksiądz ma podbite oko!!!
A to fakt, bo ja judo trenuje od niedawna i jeszcze mało umiem.

"CO CZYTAŁEM OSTATNIO"

Małgorzata Czyńska "Najpiekniejsze kobiety z obrazów"
Książka ciekawa, ale nie porywajaca.
Wiele informacji znałem wcześniej, jak chociażby o Fridzie Khalo z jej Muzeum w Meksyku, czy kobietach Witkacego.
Nowego dowiedziałem się, o Tamarze Łempickiej,
ale to chyba trochę za mało jak na całą książkę

Sławomir Koper "Stracone pokolenie PRL" po przeczytaniu tej książki załamałem sie kompletnie, nie zostanę ARTYSTĄ po pierwsze już mam 60 lat i jeszcze żyję, powinienem umrzeć przed 40, po drugie nie chlam na umór, nie mam choroby alkoholowej dostęp do bohemy artystycznej zabroniony. Książka podobała się wiec dostałem w prezencie drugą, Sławomir Koper "Skandaliści PRL" jutro zostanie pochłonięta bo sami moi ulubieńcy typu Himilsbach.

"FRANCUZI NAS ZAPRASZAJĄ..."

Zaproszono nas do udziału w
35 Festival De L`Image Projetee Chelles Multiphot
we FRANCJI, w marcu 2015.
Dotychczas nie pokazywaliśmy tam naszych diaporam,
więc tym bardziej miło.
Teraz powstaje kwestia, czy tłumaczyć nasze diaporamy na francuski? W roku 2014 nasze diaporamy były prezentowane na 5 międzynarodowych festiwalach audio wizualnych, zaproszenia na przyszły rok dobrze rokują.

"CURRICULUM VITAE"

Nasza diaporama "CURRICULUM VITAE",
- życiorys 93 letniego mężczyzny,
przedstawiony w 4,5 minuty.

Na XXXV Pomeranian Meetings with Diaporama
w Szczecinie
zdobyła BRĄZOWY MEDAL
FOTOKLUBU RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
I jest to drugi medal dla tej diaporamy,
pierwszy zdobyła na 53 PUCHARZE EUROPY
w DIAPORAMACH, we FRANCJI.

"POLACY NIE GĘSI SWÓJ JĘZYK MAJĄ - podobno?"

Wieś Warszawa oraz inne duże miasta mają swoje openery, top trendy, off festivale, eventy, rauty, party i setki innych wydarzeń o pięknych, swojskich, ojczystych nazwach. Prawdziwa Polska jest gdzie indziej, tam gdzie ludzie nie wstydzą się Reja, Mickiewicza i Słowackiego. Mieliśmy dwa spektakle, pierwszy w Józefowie, drugi w Górze Puławskiej, wspaniała publiczność, dla niej warto coś robić.

W Radiu TOK FM wypowiadała się pewna pani profesor, w 10 minutowym wywiadzie aż kilkanascie razy użyła sformułowania "sfokusować się", pewnie profesurę otrzymała od tych samych ludzi, którzy dali ją posłance która obiady jada na sali sejmowej. Nie ma w naszym pięknym jezyku odpowiednika słowa "sfokusować się"??? Czy pani profesor na siłę się dowartościowuje???

Tak samo nie rozumiem ludzi nadużywajacych słowa "Flanering" - nie ma w naszym języku odpowiednika???

WARSZTATY FOTOGRAFICZNE W JANOWIE

Na kolejnych warsztatach fotograficznych w Janowie,
wykładał mój ulubiony profesor z ASP w Warszawie, profesor Witold K.(przez dwa s).
Tym razem powiedział złotą myśl, którą warto cytować:

"Ja jestem najlepszy , wiem wszystko, jak to się komuś nie podoba, tam są drzwi".

Koniec cytatu.

Pokazywał fotografie na ekranie w formie slide show, tłumacząc że ich kolejność jest ważna i dobiera je na zasadzie kształtu plam w kadrze. Skoro w pokazie nie ma przenikania się kolejnych zdjęć tylko wymiana przez cięcie to nie bardzo rozumiem sens doboru kolejności, ale bałem się zapytać, bo z panem profesorem dyskusji nie ma.





KRÓLEWSKIE TOWARZYSTWO FOTOGRAFICZNE

21 ST ROYAL PHOTOGRAPHIC SOCIETY INTERNATIONAL AV FESTIWAL 2014
Udział wzięło 76 diaporam,
DUET ROMANTYCZNY nagrodzono:
- ZA NAJLEPSZY DOKUMENT FESTIWALU
SZARFĄ ROYAL PHOTOGRAPHIC SOCIETY,
- NAGRODĄ SPECJALNĄ, MEDALEM ROYAL PHOTOGRAPHIC SOCIETY
ZA NAJLEPSZY DEBIUT SALONU,
- NAGRODĄ PUBLICZNOŚCI, a co dla nas ważne to już druga nagroda publiczności w Wielkiej Brytanii



Andre Parmantier 3-2-1 CHALLENGE

Konkurs w którym mogą brać udział prezentacje multimedialne o dowolnej tematyce, warunek czas nie może przekroczyć 201 sekund, czyli 3 minuty 21 sekund,
stąd nazwa.
W tym roku oceniało 16 jury z 8 państw:
ARGENTYNY, AUSTRALII, BELGII, FRANCJI, NIEMIEC, SZWAJCARII, REPUBLIKI POŁUDNIOWEJ AFRYKI i WŁOCH.
Udział wzięło 75 diaporam.
Nasza diaporama "RD_Story"
zdobyła drugie miejsce, SREBRNY MEDAL,
Diaporama "Boats" V miejsce,
a "Like mirrors" 11.
Nie jest źle, oby tak dalej.

Trophee de Paris

Zastanawiałem się co się stanie jeśli diaporamę w wersji angielskiej wyślę do Francji, ....nie mamy wersji czytanej po francusku. Okazało się, że chyba niektórzy zrozumieli bowiem jest nagroda. Konkurs był o tyle ciekawy, że zakwalifikowano do niego 52 diaporamy a oceniało aż 23 jururów, wynik był średnią wszystkich ocen. Dwóch jurorów oceniło naszą diaporame na I miejsce, dwóch na II i niewiele zabrakło żeby znalazła się w pierwszej trójce.

Duety Dwa...czyli Kwartet
Rok 2000
Duet Rolke - Niedenthal
wykonują w Kocku zdjęcia do swojej wystawy "Sąsiadka"

Rok 2010/2011
Duet Romantyczny
Urszula Gronowska - Jacek Zaim
wykonują w Kocku zdjęcia do swojej wystawy "Ludzie Kocka"

Rok 2014
Duety Dwa czyli Kwartet
Rolke - Niedenthal oraz Gronowska - Zaim
spotykaja się w.......Kocku

Wernisaż wystawy "Kupcy" Rolke - GTMotycz,
Kock 10 stycznia 2014
fot.T.Młynarczyk GTMotycz.

Republika Południowej Afryki

Zaproponowano nam wysłanie diaporam na konkurs do Afryki!!! Miałem obiekcje czy nasze diaporamy zostaną zauważone wśród diaporam pokazujących słonie, krokodyle, zebry, inny świat rodem z National Geographic. Do konkursu nadesłano 185 diaporam, z czego 40 uzyskało akceptację FIAP. Nasza diaporama zdobyła Brązowy Medal Photographic Alliance of South Africa, druga wysłana zdobyła akceptację FIAP. W jakiś czas po konkursie otrzymaliśmy list z prośbą o udostępnienie naszych diaporam na pokaz najciekawszych światowych diaporam w Pretorii we wrześniu. Miło się zrobiło!!!

Stary jestem...
Stary jestem jak bitwa pod Grunwaldem, a bywają sytuacje że nie wiem jak się zachować!. Mamy rok 2014, za nami 140 spektakli, właśnie zakończył się kolejny w jednej z lubelskich bibliotek, dyskusja po spektaklu trwała ponad godzinę. W pierwszych rzędach siedzi starszy siwy już mężczyzna, wstaje podchodzi do mnie całuje mnie w rękę, bez słowa odchodzi!!!. Stoję i nie wiem co mam robić, jest mi po prostu głupio. Ów pan podchodzi do dyrektorki biblioteki i jej coś tłumaczy, po czym wychodzi z biblioteki.

Dyrektorka podchodzi do mnie i mówi:
Ten pan powiedział, że tak był wstrząśnięty i oczarowany spektaklem, że nie wiedział co powiedzieć a koniecznie chciał przekazać Panu wyrazy głębokiego szacunku za to co robicie, pokazujecie.

IMAGES.MORALIA - TIMM STUTZ
W ramach nagród w
XXXIV Pomeranian Meetings with Diaporama 2013,
dostaliśmy oprócz medali, dyplomów także album fotograficzny: "Images.Moralia" Timma Stutza
Wspaniała książka zaczynająca się dedykacją dla nas,
kończąca autografem Henri Cartier Bressona
Polecamy wszystkim fascynatom dobrej fotografii.
Rewelacyjne fotografie opatrzone cudnymi przypowieściami,
cytatami, które nawzajem się uzupełniają.
Radość po medalach z czasem maleje,
album można ogladać latami wracając do niego
co jakiś czas, bardzo ciekawa lektura.

Citta di Garda - Włochy

Po raz pierwszy wysłaliśmy trzy nasze diaporamy
na konkurs Citta di Garda do Włoch.
Wersję z narracją po angielsku.
Wszystkie trzy diaporamy uzyskały akceptację FIAP.
Nie mamy i nie przewidujemy nagrywania diaporam
z narracją włoską lub francuską.

PARCZEW
W repertuarze naszego spektaklu
"Malowane słowem i obiektywem" mamy diaporamę,
opowiadanie o ludziach wypalających węgiel drzewny
w Bieszczadach.
Zdjęcia wykonywane były na przestrzeni kilunastu lat.
Po spektaklu podchodzi do nas starszy siwy pan
z łezką w oku i mówi:
....prosze państwa, ten węglarz o którym pani czytała,
który był na ekranie....to ja, to ja, ja z nim do szkoły chodziłem
....co u niego słychać, jak żyje???....

The IAC Peter Coles International AV Competition - Wielka Brytania

Polecono nam udział w konkursie diaporam w Wielkiej Brytanii uprzedzając jednocześnie, że zarozumiali wyspiarze duszą się we własnym sosie i nie zwracają uwagi na prace nadesłane z innych krajów. Wysłaliśmy dwie diaporamy w wersji angielskiej. Tłumaczenia dokonała pani .....architekt, ona także zaryzykowała nagranie narracji. Nie miałem możliwości sprawdzić jak wyszło to tłumaczenie, i czy narracja jest zrozumiała dla obcokrajowca.

Zdobyliśmy:
Srebry Medal PAGB
- The Photographic Alliance of Great Britain
Medal Pollocka
The Royal Photographic Society of Great Britain
Zieloną Wstęgę PAGB oraz Kryształ Mike`a Lees
- The Photographic Alliance of Great Britain
Nagrodę Publiczności
The IAC Peter Coles International AV Competition
Nagrodę Okrągłego Geoffreya
za najlepszy debiutr salonu, - i tu uwaga ciekawostka, otrzymaliśmy mail: w/w nagroda według regulaminu nie może opuścić Wysp Brytyjskich!!!

Miesiąc po konkursie otrzymaliśmy od widza list. Napisał w nim: Szanowni Państwo ogladałem pokaz diaporam nagrodzonych i Wasza diaporama o Ludziach z lasu bezapelacyjnie zdobyła nagrodę publiczności, widzowie płakali, a po zakończeniu owacja na stojąco. Serdeczne gratulacje!!!
PUŁAWY
Za nami 135 spektakl,
tym razem po raz pierwszy w Puławach.
Cała sala widzów, przyjemna atmosfera
Ula czyta swym aksamitnym szeptem jak natchniona
Ktoś tam pochlipuje, pociąga nosem
Po ostatnich słowach Uli, jak zawsze
dziękuję za uwagę, proszę o zapalenie światła.
Widzowie siedzą i cisza jak makiem zasiał.
Trwa to dłuższą chwilę,
aż jedna z pań podnosi nieśmiało do góry dwa palce
jak uczennica w szkole i szeptem pyta:

...przepraszam, czy można bić brawo?


XXXIV POMORSKIE SPOTKANIA Z DIAPORAMĄ
Miło nam poinformować, że Jury wyróżniło nas:
Tytułem Honorowym
Najlepszy Autor Salonu FIAP "Best Author"

Złoty Medalem FIAP
za diaporamę "LEŚNI LUDZIE"

Złoty Medalem Fotoklubu RP
za diaporamę "ŚWIAT PEŁEN DYMÓW"

Srebrnym Medalem Zamku Książąt Pomorskich
za diaporamę "KRZYK ZAPOMNIENIA"

Dyplomem ZG PTTK za walory krajoznawcze diaporam

W konkursie, udział wzięło 75 prac konkursowych z Australii, Belgii, Holandii, Francji, Południowej Afryki, Słowacji, Węgier, Wielkiej Brytanii, Włoch i Polski.

"Z życia wzięte"

Na nasz spektakl w Sosnowicy
przyszła razem z psem
żona słynnego artysty fotografika, wykładowcy
dwukrotnego laureata WORLD PRESS PHOTO.
Rozejrzała się,
poszła zamknęła psa w samochodzie,
wróciła oglądać spektakl.
Mówię do niej, szkoda psa trzymać w samochodzie
trzeba go było zabrać tutaj.
Ona na to, nie bo.....................

...............pies wyje,
jak widzi kiepskie fotografie.
:))))))))))))))))))))))))))))))))

Wniosek:

pies też może być Jurorem
w konkursach fotografii.


"Joanna Pąk"

Urodziła się z dziecięcym porażeniem mózgowym, objawiającym się trudnościami w porozumiewaniu się
oraz całkowitym bezwładem rąk.
Diagnoza lekarska brzmiała
"debilizm z brakiem możliwości wyleczenia".

Dzięki wielkiemu uporowi matki została przyjęta
do normalnej szkoły, którą ukończyła z wyróżnieniem.
Ukończyła studia jako magister pedagogiki.
Zdobyła Europejskie Prawo Jazdy Komputerowej,
wydała 9 książek, pisze wiersze.
Razem z Anną Dąbrowską z Telewizji Lublin stworzyły fundację "Łam stereotypy".
Podczas pisania posługuje się palcami u nóg,
co żartobliwie nazywa nogopisaniem.
Joanna Pąk - moja przyjaciółka.
"Czesław Czapliński"

Wszystkim fotografującym gorąco polecam książkę Czesława Czaplińskiego "Portrety z historią".
Autor opisuje w niej historie powstania portretów fotograficznych, które wykonał znanym osobom ze świata kultury, sztuki, nauki. Często zdarza się, że znana osoba nie chce być fotografowana, dotrzeć do niej i przekonać, że warto zrobić zdjęcia nie jest łatwo. W książce przeczytacie jak autor otrzymał pozwolenie i wyłączność na fotografowanie Michaela Jacksona, czy jak fotografował naszą noblistkę w jej sypialni. Co napisał autorowi Jerzy Waldorff na temat swojego nosa, czyta się to jak kryminał, jednym tchem, a po ukończeniu pozostaje żal, że tak mało historii autor opisał. Pan Czesław obiecał. że jest już gotowa druga część choć i tak w pierwszej oraz drugiej nie będzie wszystkich ciekawostek bowiem zbyt dużo ludzi fotografował.

Fotografował między innymi:
Muhannada Ali, Maurice Bejarta, Leonarda Bernsteina, Bernardo Bertolucciego, Cindy Crawford , Umberto Eco, Romana Polańskiego, Isabelle Rossellini, Andy Warhola, Ewę Braun, Czesława Niemena, Tadeusza Łomnickiego, Gustawa Holoubka, Josifa Brodskiego, Wojciecha Fangora, Janusza Głowackiego, Michaela Jacksona,
Tadeusza Kantora, Ryszarda Kapuścinskiego, Jerzego Kosińskiego, Czesława Miłosza, Romana Opałkę, Agnieszkę Osiecką, Luciano Pavarottiego, Placino Domingo, Palomę Picasso, Francoise Gilot, Zbigniewa Rybczyńskiego, Tomka Kawiaka, Wisławę Szymborską, Beatę Tyszkiewicz, Kurta Vonneguta, Jerzego Waldorffa, Mike Wallacea, Lecha Wałęsę, Oscara de la Renta, Alberto Moravię, Lize Minelli, Umberto Eco, Isaaca Singera, Liv Ulman, Henrego Kissingera, Celvina Kleina, Tadeusza de Virion, Jana Kulczyka, Jerzego Sthura, Shirley McLaine, Witolda Lutosławskiego, Zbigniewa Religę, Zdzisława Beksińskiego, Rafała Olbińskiego, Aleksandra Wolszczana, Feliksa Grossa, Leopolda Tyrmana, Susan Sontag, ks.Jana Twardowskiego,
oraz setki innych osób

mieszka i pracuje w Nowym Jorku
"Nowy aparat"

Występowaliśmy z naszym spektaklem na
32 Ogólnopolskich Warsztatach Fotograficznych IV ALTERDIASTAR.
Od organizatorów dostaliśmy w prezencie aparat.
Piękna maszyna, mała, lekka, wytrzymała - stalowa konstrukcja, jasny szeroki obiektyw z powłokami w kolorze miodu.
Sprawdzaliśmy już rozdzielczość, aberrację, front focus i back focus, dystorsje i winietowanie, komę i astygmatyzm, flary, wszystko zadowala nas rewelacyjnie a najważniejsza jest prostota obsługi. I co ważne pasek można zmocować wszędzie. Leica to przy nim pikuś.
Teraz FOTOKLUB RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ i ZPAF będą zabiegać o nasze względy.
Darczyńcom dziękujemy.
"Ostatni uczeń Hansena"

Słomę pamiętam "od zawsze". Praktycznie od momentu kiedy uciekł z Warszawy przeniósł się w Lasy Kozłowieckie, wybudował tam swój ciekawy dom, który zawsze mnie intrygował, ciągnął. Człowiek niezwykły, wystarczy, że raz się go zobaczy, spotka, pozostaje w pamięci na zawsze.
O Oskarze Hansenie dowiedziałem się, zbierając informacje o Osiedlu Słowackiego na Lubelskim LSM. Czytając książkę Filipa Springera "Zaczyn" o Zofii i Oskarze Hansenach, dowiedziałem się, że Słoma był jego ostatnim uczniem. Architektura i bębny. Sztywne reguły, normy, przepisy i wolność ptaka w śródleśnej dziurze jaką jest Dąbrówka. Miejscowość gdzie dopiero niedawno doprowadzono asfalt. Cóż za zbitka dwóch osobowości. Może gdyby nie stan wojenny i ucieczka Słomy,
razem z wizjonerem - Hansenem wprowadzali by w życie jego idealistyczną, linearną zabudowę od Gdańska po Zakopane?
"LESZEK MĄDZIK i cisza jak makiem zasiał"

Od czterech lat produkujemy i przedstawiamy widzom nasz spektakl "Malowane Słowem i Obiektywem". Na początku naszej działalności zawsze po spektaklu zapadała cisza jak makiem zasiał, widzowie siedzieli i patrzyli w pusty już ekran, nic nie mówili, trwało to czasami dość długo, naszym zdaniem stanowczo za długo. Bardzo nas taka sytuacja deprymowała, nie wiedziliśmy o co chodzi.
Na spotkaniu z Leszkiem Mądzikiem usłyszeliśmy, że tak samo jest po jego przedstawieniach teatralnych, w związku z tym zapytaliśmy, jak to jest z tą ciszą, dobrze to czy źle, co o tym sądzi MISTRZ. Leszek Mądzik jednoznacznie stwierdził: to wspaniale, bo świadczy o tym, że widza. . .ZATKAŁO, zmusiło do refleksji, a o to chodziło autorowi. Po jakimś czasie spotykamy Leszka Mądzika w Teatrze Starym,
i MISTRZ pyta, no jak tam z tą ciszą już wam pasuje, . . . przyzwyczailiście się.

Na fotografii Leszek Mądzik prowadzący warsztaty fotograficzne w swojej autorskiej galerii.
"Tatry - Świnica - Jajecznica"

Upał, piękne widoki, leżę sobie na wierzchołku Świnicy i odpoczywam. Wchodzi turysta, kawała chłopa, ponad dwa metry wzrostu, łysy, dźwiga plecak z kominem. Raz, dwa, trzy rozejrzał się dookoła i zaczyna rozpakowywać plecak. Wyciąga maszynkę benzynową, pompuje, zapala, wyciaga z plecaka patelnię, dużą, taką co zajmuje połowę normalnej kuchni, ze słoika smalec ze skwarkami. Po chwili do tego wbija sześć jajek smaży jajecznicę - na szczycie Świnicy.
Już miałem schodzić ale zostaję, obserwuję gościa z ciekawością. Smaży dość długo, jest czas poobserwować. Wyjada wszystko, wprost z patelni, resztkami chleba wycierając ją do czysta. Spokojnie popija i chowa wszystko do plecaka. Zarzuca go na ramiona i powoli schodzi w dół w kierunku Kasprowego. Idę za nim, często łykając ślinę.
"Zakopane odkopane"

Autorki Paulina Młynarska i Beata Sabała-Zielińska, Wydawnictwo PASCAL.
Gorąco polecam książkę, szczególnie tym, którzy po raz pierwszy wybierają się do tego grajdoła zaczadzonego smogiem. Wszyscy ci, co zniosą udrękę stania w korkach "zakopianki", potem stania w tasiemcowych kolejkach do wyjazdu na Kasprowy, czy wykażą wielką odwagę i polecą pichotką na Zawrat, idąc w "pociągu", gdzie jeden tuż za nami sapie i dyszy, a drugi wisząc na łańcuchach tuż przed nami puszcza bąki - powinni przed wyjazdem ją przeczytać. Książka obala wiele mitów, dla stałych bywalców niewiele wnosi nowego, ale dla tych co pierwszy raz może być przydatnym przewodnikiem - instrukcją.

Na fotografii: Marcin Rząsa w swojej zakopiańskiej pracowni.
Co czytałem ostatnio.

George Orwell - Rok 1984
Hłasko Marek - Piękni dwudziestoletni
Wiśniewski Janusz - Los powtórzony
Richard Feynman - Pan raczy żartować panie Feynman
Leopold Tyrmand - Dziennik 1954
Stefan Kisielewski - Dzienniki, Podróż w czasie

Słuchałem listów Osieckiej z Przyborą.
Pani Umer pięknie śpiewa ale jej czytania nie da się słuchać, jest tragiczne.
Skoro już podjęła się zaprezentowac te listy osobiście powinna je wyśpiewać.
Krwawe Media

Dużo czytam - książki,ostatnio e-booki,
gazety omijam szerokim łukiem, telewizję też.
Dlaczego,
prosty przykład z dnia 10 stycznia 2013 roku.
Gazeta Nowy Tydzień, tytuły na jednej stronie:
- Zaatakował matkę swojego dziecka
- Szokująca śmierć Ani
- Bandycki wypad z Lublina
- Namolny adorator przed sądem
- Skazany za kłamstwo u notariusza
- Złodzieje traktorów
- Dziecko pod kołami
- Zabił matkę nożem
koniec strony.

W Sanoku strzelanina, kolejny żer dla mediów.

Słucham radia, głównie RMF Classic,
także reportaży w Radiu Lublin - mistrzostwo świata.

Kormorany w Chinach

Kormorany,rodzina ptaków z rzędu głuptakowych. Obejmuje gatunki wodne, zamieszkujące brzegi mórz, jezior i rzek poza Azją Środkową i Oceanią. Pomimo, że głuptakowate dają się oswoić i wykorzystać. W Chinach te żałroczne ptaki wykorzystywane są do połowu ryb. Właściciel zawiązuje im na szyi petlę ze sznurka tak, żeby nie mogły połknąć złowionej ryby, po czym wyciaga rybę kormoranowi wprost z gardła. Ptak wraca na łowy i znowu przylatuje z rybą, historia się powtarza. Na zdjęciu kormorany na łódce rybaka w miejscowości Suzhou, nazywanej Wenecją Wschodu, którą Marco Polo uznał najpiekniejszym miejscem na świecie.
Hobbit

Recenzje tego filmu są od entuzjastycznych po wręcz bałwochwalcze. Poszedłem i ja zobaczyć to arcydzieło i mam mieszane uczucia. Technicznie film jest bardzo dobry, włożono w niego kupę kasy, i nawet ładnie to wyszło. Tylko dla kogo jest ten film, jaki przekaz niesie, jaką misję miał spełnienia, oprócz zrobienia dużej kasy? Wydaje mi się, że film przeznaczony jest głównie do fascynatów gier komuterowych, popularnych zabijanek. Mamy dziesięć żyć i start zaczyna się zabawa. Grupa podstarzałych, zapasionych, rozpijaczonych krosnoludów z wielkimi brzuchami i czerwonymi nochalami nie daje się nikomu, nawet żarłocznym hieno-wilkom, czy łysym mięśniakom podobnym do tych co na ringu mogą wszystko. Ci utuczeni emeryci wygrywają zawsze nawet z górami i wodospadami. Krościaci onaniści spędzający całe życie na zabijaniu cyfrowych przeciwników na ekranach monitorów będą zachwyceni, ja nie byłem, czułem się zażenowany i modliłem żeby film jak najszybciej skończył. Nie dziwi wiec to, że w trakcie seansu ponad dziesięć osób wyszło z sali, ja wykazałem bohaterstwo zostając do końca.
Chris Nidenthal

Członek rzeczywisty ZPAF, jeden z najbardziej cenionych fotoreporterów europejskich. Współpracował między innymi z takimi magazynami jak "Newsweek", "Time", "Der Spiegel", "Geo" i "Forbes". Laureat nagrody World Press Photo z 1986 r. Autor licznych wystaw. Chris Niedenthal 14 grudnia 2009 został odznaczony Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis
Lublin, wrzesień 2008 - Wernisaż autorskiej wystawy Chrisa Nidenthala,w salach Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej.
Sam wernisaż, jak to wernisaże,zdjęcia Chrisa te stare ze stanu wojennego, trochę nowszych.
Ale potem, po wernisażu w mniej licznym gronie,przeszliśmy sobie do Wojewódzkiego Ośrodka Kultury, i tam w kameralnych już warunkach, długa i jakże pouczająca dyskusja.
Na zdjeciu Mistrz nie śpi, tylko myśli zbiera jak odpowiedzieć na trudne pytania.
Np. czy nie denerwuje się, i już mu przeszło jak mówią
o nim: "Autor jednego zdjęcia" - chodziło oczywiście o te słynne zdjęcie: Kino "Moskwa", wielki plakat "Czas apokalipsy" a przed nim transporter i ZOMO.
Ludzie zawistni, nie znający innych jego fotografii, osiągnięć tak mówią. Czasami taka łatka przylgnie do autora na całe życie, jedna fotografia przynosi światowy rozgłos, a potem szkodzi, jak Mikulskiemu - Kloss.
Bardzo mądrze i ciekawie opowiadał, a ma o czym mówić, słucha się go, jak gdyby czytało się pasjonujący kryminał.
Tomek Kawiak

Plastyk: malarz i rzeźbiarz, autor licznych gestów artystycznych: "wymiania sztuki", "cagłowanie świata", "system metryczny i jego kurczenie się", "chwile tomka", "rysunki na osi promienia" W 1970 zrealizował "Ból Tomka", pierwszą akcję ekologiczną i społeczną w komunistycznej Polsce. Kreator-wynalazca rzeźby ubraniowej w postaci dżinsów i powiększania "kieszeni", wykonanej w brązie patynowym i marmurze, reprezentującej symbole naszej epoki. Od 1997 roku realizuje swój projekt "Długa Droga Dżinsów" przewidziany na początek dla Chin i zaprezentowany później na całym świecie. Od roku 1970 wystawia na całym świecie i figuruje w licznych kolekcjach publicznych i prywatnych w Europie, Stanach Zjednoczonych, Ameryce Łacińskiej, Japonii, Chinach, Korei i Australii.
Na pierwszym zdjeciu Tomek Kawiak z cegiełką na budowę Centrum Sztuki Współczesnej, wernisaż autorskiej wystawy Kawiaka, rok 2008. Na drugim zdjęciu Tomek Kawiak wręcza ową cegiełkę autorowi bloga. Ta sama cegiełka, stoi grzecznie na półeczce,u mnie w domu.Dostałem ją od mistrza będąc przedstawicielem sponsora. Zapytano mnie uprzejmie, idziesz na Kawiaka, idę odpowiedziałem, bo z zasady chodzę na tego typu imprezy. Włóż garnitur, nie idź w dresach, ok! Nie wiedziałem po co garnitur, ale ok, niech będzie. A tu nagle Kawiak czyta z karteczki, zapraszamy przedstawiciela sponsora pana . . . i tu pada moje imie i nazwisko. Garnitur był jak najbardziej wskazany, cała świta, władze, telewizja, i ja z cegiełką od Kawiaka pod pachą.

Zdjęcie nr 2, autor: Piotr Maciuk.
Aksamitnym szeptem malowane.

Po naszych spektaklach bardzo często słyszymy:
ach ten głos !!! - . . . .Coś w tym jest magicznego, bowiem.
Za nami 112 spektakli, żeby je zaprezentować setki godzin treningów.
Zawsze siedzimy ramię w ramię, jestem najbliżej tego głosu, znam na pamięć wszystkie teksty, które czyta. Wydaje mi się, że znam ten głos doskonale, a jednak. . .
Bardzo często słysząc jej aksamitny szept ciary łażą mi po plecach, wiem co powie. Słysząc: "Codziennie przynosiłam jej świeże pieczywo, które jadła jak ptaszek, drobiąc kęsy." lub "A on jeszcze trwał...Opuszczony. Samotny. Biedny. Mój dom z dzieciństwa. Odarty z całej swej dawnej urody. "
Reaguję tak samo, jak wówczas, kiedy usłyszałem go po raz pierwszy.
Urszula to jest po prostu
MEJGA - CZAROWNICA.
Malowane słowem i obiektywem
Za nami 112 spektakli, można już wyciągać wnioski, snuć refleksje. Dla kogo to robimy? Moim zdaniem - dla ludzi, widzów. Po co to robimy - by pobudzić ich emocje, zastanowić się nad sensem życia, tym co jest ważne i mniej ważne, zwolnić nieco w tym szalonym biegu bez celu.
Jak widzowie odbierają nasz spektakl - bardzo różnie.
Bywa tak, że bezpośrednia po zakończeniu wychodzą z sali bez słowa, chcą w samotności trawić co im pokazano. Bywa także, że dyskusja trwa dwa razy dłużej niż sam spektakl. Pewnego razu widz powiedział: popełniliście błąd, tu powinien być klęcznik, pytam dla kogo, a dla widzów, tego nie da się normalnie oglądać!!!. Wczoraj po spektaklu pewna pani stwierdziła: moim zdaniem zaraz po zakończeniu powinniśmy siedzieć minimum pół godziny w zupełnej ciszy, w milczeniu, żeby każdy mógł sobie powoli dojść do siebie, przyswoić to co usłyszał i zobaczył, zastanowił się nad tym co Państwo nam przekazujecie. Spektakl nasz w niektórych miejscach prezentowaliśmy już trzy razy, za każdym razem z innym repertuarem, ci co widzieli przychodzą z chęcią, czekają na nas. Ci co przyszli po raz pierwszy są po prostu zaskoczeni tym, że można pokazać coś zupełnie innego od nachalnych reklam, i agresji dominującej w mediach a jednocześnie bliskiego i ciepłego dla wszystkich, bez względu na wiek, wyznanie, pochodzenie, wykształcenie.
Kopsnij szlugie


Dzisiaj na dworcu pkp,
podchodzi do mnie menel
i wali prosto z mostu:

faciu kopsnij szlugie

Szlugi nie mam,
mam cukierka
chcesz cukierka?

Menel na to:

cukierka to se w dupe wsadź!!!
Imadła dwa.

LUDZIE UWAŻAJCIE!!!

Ta niewiasta o romantycznej duszy i anielskim głosie
ma w dłoniach dwa imadła.
- oberwana okiennica w domu w Kazimierzu Dolnym.
- wyrwana klamka w sklepie.
- ukręcony stalowy gwint w uchwycie statywowym.
- urwany uchwyt w autobusie.
- zakleszczony zamek w bagażniku auta.
- rozerwany na dwoje drewniany konik.
- ułamane obie rączki korkociągu przy otwieraniu wina.

To tylko drobne przykłady jakie spustoszenie sieje dookoła niosąc pomoc innym.
Ja wam mówię -

LUDZIE UWAŻAJCIE!!!
Album
Jest gdzieś taki album co się z wieków składa
Dwoje go otwiera, a nikt nie zamyka.
Co to raz poezją, a raz .........sercem gada
z fotografii - epok wypływa muzyką.
Zwierciadłem odbija pejzaż z ludzkim losem
I historii tchnienie milczeniem wyraża
Bo nie pamiętnikiem, ...................a duszy jest głosem
Cichym wiatru szeptem po starych cmentarzach.
Jest ''Pieśnią wieczorną'' strychów i piwniczek.
Flesz przeszłość ożywia i echem podwaja.
Wśród przydrożnych krzyży i wiejskich kapliczek.
Litanią się staje i różańcem maja.
Przebogatych dziejów barwami się mieni.
Głosem lat minionych do serca przemawia.
Klimatem chat starych, podwórek i sieni.
Tajemnych zaułków pamięć pozostawia.


Pani Urszuli Gronowskiej
i Panu Jackowi Zaimowi
dedykuję - Roman Pudelski
Kock, 1 kwietnia 2011 r.

Krzyk zapomnienia
Nikt nie odwiedza już
zapomnianych grobów
na starych cmentarzach.
Nikt nie zapali znicza
na żadnej z opuszczonych mogił.
Tu zagląda tylko wiatr
i liście spadające
w cichym jesiennym tańcu.
Spękane piaskowce,
zmurszałe wapienie.
Omszałe krzyże,
naznaczone
wiekiem drzewa.
Czas bezlitośnie
wdziera się w ich wnętrza,
znacząc powierzchnie
coraz głębszymi
rysami przemijania.

Tekst: Urszula Gronowska

Serca Dwa
Podlaski Przełom Bugu - Kraina przepiękna,
a w niej,
zagubiona z dala od uczęszczanych szklaków wieś
Bubel Granna,
gdzie:
Serca Dwa
Kopyta Cztery
Szesnaście Łap - Psich,
Osiem Kocich

Dworek nad Bugiem

państwa Benity i Zbigniew Zuzków.
Cisza, spokój, komfortowe warunki w dworku przepełnionym miłością do zwierząt, świata, gdzie każdy gość czuje się jak we własnym domu.

Kto raz zawita w ich gościnne progi, będzie chciał wracać.
Pub u Radka
W Kazimierzu Dolnym,
na rynku jest "Pub u Radka",
nietuzinkowe miejsce o specyficznej atmosferze.
Na ścianach malowidła Starowieyskiego,
autograf Miłosza, i kiedyś był,
nie wiem czy jeszcze jest
mój wietnamski korkowy kapelusz.

Właściciel pubu napisał do mnie:

Dziękuję za wsparcie i poparcie.
Przy okazji po raz setny gratuluję alergii na nudę
której jesteś nosicielem.
Odwiedziłem Twój BLOG.
Bardzo ciekawie pomyślany i zorganizowany.
Kreatywność górą!!!!.
Pozdrawiam i powodzenia - Maks.


Maks, mam jeszcze chiński kapelusz,
i turecki toczek z frędzelkiem,
więc gdyby była taka potrzeba. . .
Nałęczów
Kolejny nasz spektakl w Pałacu Małachowskich w Nałęczowie.Po spektaklu z krzesła wstaje starszy, siwy, dystyngowany pan podchodzi powoli do Urszuli i pyta: Przepraszam czy ja mogę się do pani na chwilę przytulić. Obejmuje Urszulkę swoimi ramionami i tak stoją we dwójkę i płaczą, on i ona. A ja z boku, nie wiem co mam robić, pocieszać, wtulić się na trzeciego? Pan po dłuższej chwili mówi: Proszę pani, pani pokazała mój dom z dzieciństwa, dom do którego przez lata wstydziłem się przyjechać. Kiedy wreszcie zebrałem sie na odwagę, pojechałem, wszystko było dokładnie tak, jak to pani opisała.

A on jeszcze trwał
Opuszczony.
Samotny.
Biedny.
Mój dom z dzieciństwa.
Odarty z całej swej dawnej urody.

Fragment opowiadania Urszuli Gronowskiej "Powrót"

Smak uczuć
Nasze diaporamy do spektaklu "Malowane słowem i obiektywem" staramy się robić o rzeczach zwykłych, bliskich wszystkim ludziom. Urszula napisała tekst o uczuciach pomiędzy dwójką młodych ludzi, ich planowanym spotkaniu, i przygotowaniach niewiasty do tego spotkania. Panienka chcąc mile przyjąć ukochanego postanawia upiec szarlotkę z cynamonem według starego przepisu babci. W zasadzie cała diaporama to jest krok po kroku pokazany przepis na wykonanie tej szarlotki. Prezentujemy spektakl, na sali około 90 widzów, na sali cisza jak makiem zasiał, dochodzi do diaporamy o szarlotce. Z każdym następnym zdjęciem na sali narasta gwar, rozmowy coraz głośniejsze, chwilami wręcz jakieś kłótnie. Ula zajeta czytaniem, nie odrywa wzroku od tekstu, ale ja tylko klikam, sprawdzając kiedy trzeba, więc mogę sobie salę obserwować.Staram się wyłowić, o co chodzi, słyszę z sali: . . .
ja jabłek nie daję całych, ucieram na tartce, co ty gadasz takie głupoty najlepsze są przesmażone ze słoika, . . . bzdura, jabłka daje się tylko krojone w ćwiartki i starczy, ale muszą być tylko i wyłącznie . . .

Budzik jak miednica
Bieszczady, rok i miesiąc w którym po raz pierwszy przyjechał do nas Papież. Z Klubem Górskim Koliba wybieraliśmy się na włóczęgę po Bieszczadach, zamówione noclegi w schroniskach, zamówiony autokar. Późnym wieczorem dowiaduję się, że autokaru nie dostaniemy, ubecja zabroniła bojąc się, że pojedziemy na Papieża. Skoro wszystko spakowane, jadę sam. W schronisku, w Ustrzykach Górnych pani zdziwiona, miało być was 30, a pan sam przyjechał? Całe schronisko jest puste, ma być jeszcze tylko jeden człowiek. Daje mi pokój z tym panem. Wieczorem przychodzi młodzieniec z plecakiem jak na Himalaje. Witamy się, gadamy jak zawsze o górach. Przed spaniem mój towarzysz z pokoju uprzedza mnie, wiesz ja muszę wcześnie wstać, o czwartej, a sen mam ciężki więc. . . Wyciąga z plecaka budzik jak mała miednica z dwoma dzwonkami na górze wielkości spodków, nakręca go, to budzik specjalny, będzie go słychać aż w Wetlinie, więc się przygotuj,. . . żebyś nie dostał zawału.

W tamtych latach jedynym miejscem w Ustrzykach Górnych gdzie można było coś ciepłego zjeść był słynny Bar Pulpit. Jadałem tam i ja. Na tym słynnym rajdzie na który nikt nie pojechał, nie było w górach turystów, wszyscy siedzieli przed telewizorami. Wchodzę do Pulpita siedzi kilku tubylców, na nogach gumfilce, podkoszulki takie już mocno szare, berecik na głowie i papieroch w ustach. Siedza piją piwo mieszane z wódeczką, palą, rozmawiają. Wchodzę, sala milknie, patrzą na mnie jak na ufoludka i nagle jeden: o kurwa turysta!!!. Siadam zamawiam zupę i drugie. Po pół godzinie panienka podaje zaczynam zupkę żłopać. Nagle jak deską dostaję w plecy, łyżka mi wypada, pół zupy się wylewa, tchu brak. Odwracam się łapiąc oddech, za mną stoi facet prawie 2 m wzrostu, łapy owłosione jak u goryla, jak wszyscy w berecie i gumofilcach. Gada do mnie: nie bałeś się, przyjechałeś, nie dacie nam zginąć, Zośka, biegusiem piwo dla Pana Turysty,i to z prądem ja płacę.

Na stole przede mną ląduje kufel piwa,plus setka wódki. Kwadrans później siedzimy razem, opowieści ciągną się długo, oni o swojej pracy, o Bieszczadach, jak żyją, ja o tym innym dalekim świecie.
Dwa dni później wracam z Rawki jest już późno, słońce dawno zaszło, idę asfaltem do Ustrzyk, droga pusta, mija mnie łazik, z piskiem opon hamuje, wraca na wstecznym, otwierają sie tylne drzwi i znim zdążyłem cokolowiek powiedzieć, dwie kosmate łapy wciagają mnie razem z plecakiem do łazika. Znalazłem się w środku, nogi jeszcze na asfalcie a wehikuł już rusza i pędzi jak oszalały w dół serpentynami. Leżę na kolanach przytłoczony do brezentowego dachu, dojeżdżamy wprost pod Pulpita. Z łazika wygramolio się kilknanaście osób, sami drwale, bez pytania ciągną mnie do knajpy zamawiają to co zawsze, piwo z prądem, . . . opowiadaj, słyszę od kosmatego olbrzyma.
Sznurowadło w termosie
Problem z termosem. W schronisku na Turbaczu przychodzą do nas dziewczyny, studentki z problemem.
Słuchajcie chłopaki stała nam się bida.
Do środka termosu wpadł nam korek, co z tym zrobić, termos jest potrzebny. Pytanie jest krótkie, a co dostaniemy jak ten korek wyciągniemy?
Mamy dobre wino, dostaniecie wino, ok.!
Dziewczyny siedzą i patrzą. Wyciągamy z trapera sznurowadło, na końcu robimy trzy węzełki, wrzucamy do termosu. Termos szybko obracamy do góry nogami i mocno, energicznie szarpiemy, korek wychodzi do połowy, już jest za co złapać, żeby go do reszty wyciągnąć.
Wino było przepyszne.
Rower, Niedźwiedź plus pieruny
Siedzimy sobie nad Jeziorkami Duszatyńskimi we trójkę, jemy posiłek. Ładnie rozłożona serwetka na niej, gotowane jajka, chleb, inne przysmaki, jak pięknie i miło. Nagle jakieś trzaski, szurania, tupot, biegnie ku nam człowiek z rowerem na ramieniu. Podbiegł, oczy przerażone i wrzeszczy: ludzie uciekajcie goni mnie niedźwiedź. Dwójka nerwowo zwija posiłek i zabiera się za rowerzystą, ja w tym czasie wymieniam obiektyw i lecę w stronę z której przyleciał rowerzysta. Wrzeszczą za mną, nie tam, nie tam, tam jest niedźwiedź. A ja - właśnie dlatego tam lecę.

Innym razem wędrujemy, pogoda zmienia się z minuty tu na minutę, deszcz, deszcz ze śniegiem, zaczynają walić pioruny. Kolega pyta mnie, słuchaj a nie walnie w nas? Nie wiem, może nie walnie, ale ty jesteś wyższy więc się skul jakoś. Po kilkudziesięciu metrach, w jagodzinach widzimy tabliczkę z napisem: imię, nazwisko, lat 24, zginą w tym miejscu od pioruna. Kolega jak puścił się biegiem to nie mogłem go dogonić.
Katarzynka
Uwielbiam robić portrety, osób mocno już dojrzałych ale i dzieci też. Najwdzięczniejsza moja modelka miała na imię Katarzyna, fotografowałem ją przez cały okrągły rok, miała wówczas lat pięć. Jak to dziecko szybko się zniechęcała, trzeba było wymyślać różne preteksty. Zawsze kiedy wyciągałem aparat w jej obecności, pytała: znowu będziesz mnie dzisiaj kadrował? I zaczynała swoje minki, patrząc na świat oczami jak pies z bajki Andersena. Raz chcąc zrobić jej zdjęcie z anielskimi skrzydłami, zamiast wypożyczyć je, sam kleiłem przez dwa dni. Innym razem robiłem jej portret przez taflę lodu wyciągniętą z jeziora, którą trzymała oburącz przed twarzą, wtedy pytała, długo jeszcze, bo mi palce przymarzają!!! Bardzo dzielna jak na pieciolatkę, weszła samodzielnie na Giewont, zeszła z niego i dopiero na ulicach Zakopca zaczęła marudzić, że już nogi bolą.
Zabit leży
Kiedyś dawno temu dużo jeździłem rowerem, zawsze z aparatem. Gorące, upalne, lato, rankiem jadę sobie spacerkiem po bocznej asfaltowej drodze W okolicach Włodawy, zeru ruchu, słoneczko zaczyna przygrzewać. Nagle zauważyłem wygrzewającego się na brzegu asfaltu zaskrońca, duży dorodny, okaz. Zatrzymałem się położyłem na ziemi i czekam kiedy się rozwinie ze swojego kłębka. Leżymy tak sobie, zaskroniec zwinięty w kłebek i ja z aparatem przy oku, mam czas mogę poleżeć. Po chwili, w oddali widzę nadjeżdzającego na rowerze tubylca, myślę zaraz zaskroniec się spłoszy zacznie uciekać, wówczas go cyknę, więc nieruchomo czekam. Człowiek podjechał tak na ok 100m zatrzymał się, prowadzi w moim kierunku rower. W odległości 40-50 m kładzie rower idzie do mnie ale coraz wolniej, a ja ani drgnę. W końcu tak z 30 m przede mną klęka na asfalcie żegna się i zaczyna modlić. W tym momencie nie wytrzymałem wstaję, olewam zaskrońca. Na to facet zrywa się na równe nogi, znowu żegna i krzyczy: Jezus Maria myślałem, że zabit leży. Pytam: kto to zabit, . . . a taki co go auto przejechało.
Kupię, Sprzedam portal na A......
Do portalu na A.....
gdzie wszystko sie sprzedaje i kupuje nic nie mam,
bardzo rzadko tam zaglądam, jakoś mało mnie intersuje,
ale dwa razy zdarzyło mi sie takie coś.
Dzwoni kolega, który dobrze zna moje fotografie i mówi, że na portalu A......gdzie wszystko się sprzedaje i kupuje
ktoś sprzedaje moje prace na CD???
Zaglądam, faktycznie, cała CD moich fotografii, same portrety, i cena tej płyty jakieś 15 zł.
Piszę do administracji o zablokowanie aukcji, piszę do sprzedającego,odpowiada mi zdziwiony a co nie moża tak zrobić, skoro ukazały się w Internecie to są wszystkich, mogę robić co chcę!!!
Za mniej więcej pół roku z hakiem znowu sytuacja się powtarza.
Bezmyślność ludzka przekracza granice kosmosu.
Do portalu na A....gdzie wszystko się sprzedaje i kupuje
nic nie mam.
Złodziejom łychą w łeb jak na zdjęciu.
Akt
Marek Karewicz, światowej klasy artysta fotografik, autor kilku tysięcy zdjęć na okładkach płyt, zapytany o to czy fotografuje akty, odpowiedział: "skoro już się panienka rozbierze to po co tracić czas na fotografowanie". Z tego samego powodu oraz także dlatego, że strasznie obśliniam aparat, też aktów nie robię. Kilka razy zdarzyło mi się jednak coś takiego popełnić. Raz przyśniła mi się taka scena, czarna woda, drzewa w tle, dookoła trzciny, a do tej wody wchodzi para małych dzieci na golasa trzymając się za ręce. Woda się znalazła, dzieci się znalazły,pojechaliśmy w kilkanaście osób wykonać fotografię, ale tuż obok grupka ludzi piekła sobie na ognisku kiełbaski, kiedy zobaczyli nagie dzieci, fotografa, zaczeli wrzeszczeć:uwaga pedofil i w nogi. Z kiełbaskami na patykach wsiedli do auta, odjechali wzbudzając tumany kurzu. Modelka z mojej fotografii w przyszłym roku wychodzi za mąż, może teraz w tym samym miejscu powtórzyć ujęcie z mężem za modela?
Dzikus za szafą
Koleżanka uprzedzała mnie, że ma dzikiego kota, po prostu nie znosi nieznajomych, jak ktoś taki pojawia się w jej domu, kocur ucieka, chowa za szafą i nie można go wyciągnąć. Kiedyś zaprosiła mnie na obiad. Wchodzę, kot już słysząc obcego za drzwiami zniknął, jak miał w zwyczaju. Siedzimy sobie w kuchni, mamy jeść obiad, na podłodze zauważyłem miseczkę z suchym pokarmem dla kota. Nie zastanawiając się ani minuty padłem na kolana przed tą miseczką i palcami zacząłem, grzebać w pokarmie kota. Po kilku sekunadch kot staje w drzwiach. Patrzy zdziwiony, podchodzi powoli, wącha mnie, ja cały czas przebieram w jego kulkach nie zwracam na niego uwagi.Potem zagląda do miseczki co tam robię, i dziwi się jeszcze bardziej, potem wyginając grzbiet w wielki łuk ociera się o moje nogi, wpycha główke po rękę, do głaskania. Po minucie leżał przede mną rozpłaszczony brzuchem do góry z uwielbieniem mrucząc, domagając się pieszczot, a koleżanka??? Koleżanka miała oczy jak ten kot w chwili kiedy usłyszał obcego pod drzwiami.
HOME



Kontakt z autorami spektaklu: POCZTA




Wszystkie fotografie prezentowane w tej witrynie są chronione Prawem Autorskim.
Kopiowanie i powielanie w jakiejkolwiek formie, wymaga pisemnej zgody autora.
All photos are copyrighted and you are not allowed to use them without my permission.