| Menu |
| URSZULA GRONOWSKA - TEKSTY |
Ona Lupa Dom z duszą Burza Miasteczko Łódki Miasteczko Jest coś niezwykłego w spokoju i w swoistej małomiasteczkowej nierychliwości. Czyż nie jest prawdą, że wszystkie miejsca, które lubimy są zawsze gdzieś dalej? Tęsknimy do nich, przywołujemy myślami, powracamy, choć nie tworzą naszej codzienności, są jak prezent, podarowany samemu sobie raz na jakiś czas... Pierwszy mrok otula domy. Kolory tracą intensywność, zlewają się w jeden, coraz bardziej wspólny ton. Ten zapadający zmierzch niespodziewanie wydobywa urodę zwykłych elementów. Nagle ,,prostują,, się koślawe ściany, nabierają jakichś proporcji i architektonicznej poprawności nierówne futryny i okiennice. Zyskują własne piękno niezauważalne za dnia. Urzeka ten mrok i chwiejny blask latarń, miękko kołyszący do snu sylwetkami domów, sprawiając wrażenie ich nocnego ożywania... Wczesnym popołudniem intensywny głos klasztornego dzwonu daje do zrozumienia, iż mimo pozornego braku ruchu i życia tego miejsca, ktoś jednak myśli o odmierzaniu czasu i wszystko ma swoją kolej... Rzeka cała we mgiełkach. Rankiem, rześka i weselsza. Jakby obmyta po nocy. Wieczorem znów spowalnia swój bieg, spowita w nostalgiczne błękity i szarości. Cicha i leniwa. Łatwo zgubić moment zmierzchu ,,przysiadającego,, na budowlach i drzewach... Urokliwy jest świat drewnianych ganeczków i zaułków, uliczek i dróg... Jakby specjalnie czekały, żeby podążać ich szlakami... świat mansard i facjatek, chwiejnych balkoników i wykuszy, po których z lekkością wspinają się tutejsze koty. Warto dostrzegać przeszłość w skrzypie podłogi i zapachu starego drewna. W kamiennej kolumnie i cmentarnej płycie nagrzanej pierwszym przedwiosennym słońcem... Tu wszystko jest takie dotykalne: i chłód poranka i zmierzch wieczoru... Każde miasteczko ma jakąś swoją tajemnicę, która urasta w głowie obserwującego do rangi czegoś istotnego. W społeczności lokalnej od lat nie budzi już emocji, ale w osobie przyjezdnej, owszem. Tyle jest małych żyć i losów, prostych i zwyczajnych, których nikt już nie pamięta, nikt ich nie wspomni... Lubię ten prowincjonalizm i swoiste ,,klimaty,, małych miejsc, on jest chyba wpisany we mnie na stałe. marzec 2009 Kontakt z autorami spektaklu: POCZTA |
| Wszystkie teksty prezentowane w tej witrynie są chronione Prawem Autorskim. Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie, wymaga pisemnej zgody autora. All text are copyrighted and you are not allowed to use them without my permission. |